Strona Główna
Magia Istnienia
Reiki
Twoja Mądrość
Buddyzm
Eseje o Życiu
Magia Drzew
Duchy Natury
Biała Magia
Magia Księżyca
Kamienie Szlachetne
Tarot
Poezja
Poezja Miłosna
Agora Poetycka
Aktualności
Szkolenia
Lektury
O mnie
Rekomendacje
Księga Gości
Magiczny Sklep
  Poezja - Lil
Moja dusza

Moja dusza
Zimą nosi zielony płaszcz
A latem bez kapelusza nigdy się z domu nie rusza

Usta, maluje pomadką jaskrawo-czerwoną
Choć, że to nie wypada
Nie raz jej mówiono

Rano pija herbatę, a wieczorem kawę
Choć, że odwrotnie być winno
Zdaje sobie sprawę

Z diabłem czytuje romansy
Z aniołem grywa w kości
Choć wie jak niebezpieczne są takie znajomości

Kiedyś ucieknie daleko
Od świata, od nieba i piekła
Zapomniawszy, że zawsze być przy mnie przyrzekła.


Kochanek

Czemu do mnie nie dzwonisz
Czemu do mnie nie piszesz
Moje serce niepewne nadziei się chwyta
Może jutro, pojutrze twe dzień dobry usłyszę
Może potem jak się masz – wesoło zapytasz

Dni mijają jesienne, ponure i szare
Zegar liczy leniwie deszczowe godziny
Czemu cierpieć mi każesz tak okrutną karę
Nie przyznaję się sądzie wysoki do winy

Moje jutro, pojutrze we wczoraj się zmienia
List nie przyszedł, milczy telefonu dzwonek
Twoje serce jest widać z czarnego kamienia
Moje z wosku złotego i różowych słomek


Erotyk

Słońce zaszło i robi się ciemno
Zostań ze mną kochany, proszę
Weź w ramiona stęskniona i senną
Zanurz w niebo nieznanych rozkoszy

Zostań ze mną kochany
Aż ranek, spadnie na nas różowym promieniem
Aż nas pierwsze ptasie rozmowy
Z gwiezdnych szlaków strącą na ziemię


Kobieca magia

Błysk rudych włosów, spod rzęs spojrzenie
Perfum aromat, ust słodkie drgnienie
To moja magia, dary dla ciebie

Jedwabny szelest zwiewnej sukienki
Błękit apaszki, muzyki dźwięki
Na nocnym niebie gwiazd srebrne lśnienie
To moja magia, dary dla ciebie

I choć się boisz, przed magią wzbraniasz
Choć brakiem czasu dziś się zasłaniasz
Jutro nie oprzesz się moim darom
Raz pokonany ulegniesz czarom.


Anioł Stróż

Spotkałam go na przystanku
W pewien zimowy poranek
Stał smutny, w paltocie wytartym
Stróż, anioł ze skrzydłem złamanym

Narzekał, że w Niebie recesja
Zwolnienia, choć pracy jest dużo
I premie ostatnio obcięto
Wielu Aniołom Stróżom

Zabrałam go z sobą do domu
Bo mróz był i śnieg mocno prószył
A to nie najlepsza jest aura
Dla starszych Aniołów Stróży

Co rano parzy mi kawę
Gra w brydża, gotuje, odkurza
Wiec zgodnie od lat już żyjemy
Ja z moim Aniołem Stróżem


Lil
© Bogusława „Szarotka” Andrzejewska (2000-2010)