|
|
|
Poezja - Nemeria |
Gorgony
Włosów węże sprężyste
Spłynęły po bieli ramienia
Gdy ust czerwień rozchyla
w pragnieniu kłów zatopienia
Włosów węże sprężyste
W piasek z sykiem zapadły
Gdy czerwień po szyi spływała
Brocząc korpus bezwładny
Skrę okrucieństwa w oczach
Blask zdziwienia przesłonił
Gdy ostrze szyje przecięło
W śmiertelnej trzymane dłoni
Włosów węże sprężyste
Na sen śmiertelny skazały
Gdy człowiek zwykły śmiertelny
Stawał jak skamieniały
Inności nie mogąc zrozumieć
Co "straszne" zginąć musiało.
Włosów węże sprężyste
z sykiem z piasku powstały
Spiżowe szpony ostatkiem
Korpus śmiertelny zorały
Padł w piasek sczerwieniał
Bezsilny wprost niepojętej potęgi
Co niepojęte nie zginie
Bez klęski swych niszczycieli
***
Każdy w życiu na coś czeka:
na miłość,
pieniądze,
szczęście
lub... autobus.
Każdy mógłby się doczekać:
miłości,
pieniędzy,
szczęścia
lub... autobusu.
Tylko czasem nie starcza cierpliwości w czekaniu:
na miłość,
pieniądze,
szczęście
lub... autobus.
Czasami czekamy na próżno.
Autobus zepsuty gdzieś w drodze.
Szczęścia nie widać.
Pieniędzy brak.
Miłość jakoś nie chce nadejść.
Czy warto dłużej czekać?
Nie, nie zaczekam, aż odpowiesz.
Pójdę już lepiej na przystanek.
***
Jesteś jak wicher gwałtowny
jak deszcz chłodny jesienny
jesteś jak tygrys dziki
jak sarna uległy
jesteś jak ogień gorący
jak drzewo czasem stateczny
Jestem jak róża drżąca wśród wichru
jestem jak ziemia spragniona
jak gazela czekam na tygrysa
boję się lecz wiem że nie zawsze ucieknę
Jestem dziką panterą niesytą na polowaniu
jestem jak woda gwałtowna
czasem jak wiatr szalona
coś dzieje się...
Jesteśmy jak burza tylko my
jak dzikie koty korzystamy z zębów i pazurów
jak dwa drzewa splecione gałęziami
jak dwa dzikie niewinne jeszcze anioły
a przeciwstawne żywioły
***
Wielu walczyło by złamać barierę
W odwiecznym pragnieniu poznania
Dążyli do widoku prawdy ostatecznej
Ból zerwania ostatniej zasłony
Oddziela od reszty istnienia
Każda krwi kropla krzyczy
Każda tkanka płonie
Mózg kipi wrzącą lawą a serce zastyga
Nie znajdziesz zejścia z drogi gorzkiej prawdy
Im więcej drzwi otworzysz
Tym trudniej powrócić
Za ostatnimi jest krzyk
Którego nikt nie słyszy
Nemeria
|
|